wtorek, 26 czerwca 2012

Szał ciał, a włosów konkretnie


Witajcie, Kochane :) 

Na wstępie wypadałoby się przedstawić, także zacznę od kilku słów o sobie. Jestem Justyna, mieszkam w Łodzi. Mam 16 lat, jednak wg mnie ważniejsze od metryki są cechy indywidualne, więc mam nadzieję, że mój blog nie będzie odstawał od reszty.

"Nie ocenia się książki po okładce", ale ta nie powinna odpychać czytelnika, żeby w ogóle do niej zajrzał. Dlatego też dążę do samodoskonalenia na dwóch gruntach: zewnętrznym i wewnętrznym. Nieważne, ile znajdziemy haseł na temat szufladkowania, czy powierzchowności - nasz wygląd stanowi swojego rodzaju wizytówkę. Warto więc włożyć trochę wysiłku w dbaniu o swój wizerunek.

Zawsze imponowały mi kobiety, których skóra pachniała niezależnie od sytuacji, włosy były mocne, zdrowe, silne, paznokcie zrobione, makijaż delikatny, ubrania modne, a dodatki doskonale do nich dobrane. Temu właśnie mam zamiar się poświęcić, zaczynając od wakacji, podczas których odpocznę, mam nadzieję, po bardzo ciężkim roku i zafunduję mojemu ciału siódme niebo.
Dietetyką interesuję się od dłuższego czasu, jednak ostatnio zajmuje mnie tajemnica pięknych włosów, którą w każdej chwili staram się zgłębiać. Mój plan zadbania o ten niewątpliwy atut, prezentuje się następująco:

  1. Zrywam z suszarką, prostownicą, lokówką i im podobnymi.
  2. Odkładam na bok wszelkie szampony z sylikonem i innymi świństwami. 
  3.  Poddaję się rytuałowi olejowania włosów (kokosowym cudem, jak sądzę).
  4.  Natłuszczam końcówki - jeszcze nie wiem, jakim specyfikiem (może olejem śliwkowym?)
  5. Do codziennego mycia używam zamiennie: odżywkę Isany z olejem z babassu
     i balsamy Babydream fur Mama.
  6. Nie rozczesuję mokrych włosów (w ekstremalnych przypadkach pozwalam sobie na drewniany grzebień).
  7. Czeszę się szczotką z włosa dzika.
  8. Piję dużo wody.
  9. Do związywania włosów używam jedynie frotek.

Na dzień dzisiejszy moje włosy wyglądają tak:


Do najgorszych chyba nie należą, jednak do ideału im wieeele brakuje, a przecież do niego dążymy, prawda? Zastanawiam się nad wykonaniem jakiegoś kreatynowego zabiegu na włosy, chociaż może powinnam kupić jakiś szampon z SLS i zmyć z nich całą chemią, by rozpocząć docelowe odżywianie? Myślę również o zmianie koloru na taki:












Twój kolor włosów Efekt koloryzacji

Przyznam jednak szczerze, że lubię być jasną blondynką :) i trochę boję się tej zmiany. Wydaje mi się, że wyszłaby mi na dobre, bo te wszystkie rozjaśniacze strasznie niszczą włosy, przez co tworzy mi się widoczne sianko. 

Postanowiłam również zapuścić włosy. Do tego celu zakupiłam tabletki Vitapil z biotyną, zainwestuję w olejek Khadi (jeżeli tylko się dowiem, jak go używać ;d) oraz będę piła drożdże.

To właśnie mój superplan, oby się udał. :) Kolejne posty będą o włosach, cerze, paznokciach, kosmetykach, modzie, dietach, więc zachęcam do odwiedzin. Jeżeli przeczytaliście moje wypociny, pozostawcie proszę ślad w postaci komentarza.